• język

    Zauważyłem pewną prawidłowość: czym mniejsza znajomość obcego języka tym większa skłonność do stosowania zapożyczeń. Ostatnio powiedziałałem do kogoś „kejtering” ( catering ) na co rozmówca spojrzał na mnie ze zdziwieniem bo wymowa angielska jest nieznana, chociaż pisownia pozostaje angielska ( czemu nie „katering” w pisowni ), albo czemu nie „catering” ( w wymowie ) . Jest wiele różnych dziwactw w tym zakresie np.: Hi-Fi (wymowa polska „HajFi” , angielska „HajFaj”) lub nazwa klawisza na klawiturze komputerowej „delete” (polska wymowa „dilejt” (powszechnie !) , angielska „dilit” ). Brak polskiej nazwy na klawisz „Backspace” (jak powiedzieć wciśnij „Backspace” po polsku ? ( wciśnij klawisz ze strzałką w lewo powyżej „ENTER” )To wprowadza zamieszanie. Kiedyś jechałem za taką ciężarówką ze świeżo wymienionym prawym skrzydłem drzwi tylnych. Na lewym był napis ”Lady S”, Dalszy ciąg napisu zapewne pozostał na prawym skrzydle. Jako że napis by ł również z boku – przy wyprzedzeniu wyjaśniło sie, że chodziło o ”Lady Sklepowe”. Ale wobec ofensywy języka angielskiego już nie mam pojęcia czy chodziło o te takie pulty w sklepie czy też o te panie co za tym pultem stoją i dłubią w nosie.  Umówmy sie, że wszystkie światowe języki to „mischmasch” wyrosly na bazie historycznych i kulturowych zależności. „Czysta” mowa, pomijajac byc może pierwotne języki Aborigines czy Innuitów jako taka nie istnieje. Inna sprawa, że nadużywanie obcojęzychnych idiomów czy wręcz calych fraz w mowie ojczystej brzmi po prostu śmiesznie. Tu bylby rzeczywiście pewien umiar wskazany 


  • Commentaires

    Aucun commentaire pour le moment

    Suivre le flux RSS des commentaires


    Ajouter un commentaire

    Nom / Pseudo :

    E-mail (facultatif) :

    Site Web (facultatif) :

    Commentaire :