Informacje z ostatnich kilku dni w pełni uzasadniają prosty wniosek: letniego sezonu festiwalowego za oceanem w tym roku nie będzie. Coraz więcej ważnych imprez przenosi się na jesień. Choć nie ma jeszcze żadnych oficjalnych informacji, wiele wskazuje na to, że tak będzie w przypadku jednego z najważniejszych i najbardziej znanych festiwali amerykańskich, Coachelli, odbywającej się w Kalifornii w połowie kwietnia. Co prawda na stronie internetowej wciąż figurują planowane wcześniej daty: 9-11 i 16-18 kwietnia (festiwal, w tym samym składzie, odbywa się w dwa kolejne weekendy), ale jest już niemal pewne, że nie ma szans, żeby impreza odbyła się w tym terminie.przygotowuje się natomiast do pracy nad czymś zupełnie innym niż festiwal – ma zbudować wielkie centrum szczepień na terenie, gdzie odbywa się Coachella. To może być skuteczna strategia przetrwania – straty wynikające z niemożliwości organizowania festiwalu są ogromne, a firma ma wieloletnie doświadczenie z radzeniem sobie z potężnymi wyzwaniami organizacyjnymi, przedsięwzięciami, w których bierze udział kilkadziesiąt tysięcy osób.Przenoszenie imprez na jesień wydaje się być zgodne z tym, co mówił dr Anthony Fauci, jeden z najbardziej szanowanych amerykańskich specjalistów zajmujących się pandemią, szef Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych i główny doradca medyczny prezydenta.
Występując kilka dni temu na konferencji amerykańskiego Związku Artystów Scenicznych powiedział, że działalność teatrów i klubów muzycznych być może uda się przywrócić "w którymś momencie na jesieni 2021 roku".
Dokładną datę uzależniał od tego, jak wiele osób uda się do tego czasu zaszczepić. Twierdził, że "odporność zbiorową" uzyskać można dopiero po zaszczepieniu około 70-85 proc. populacji.
Choć wypowiedź Fauciego nie odnosiła się do festiwali i imprez odbywających się na wolnym powietrzu, trzeba pamiętać, że są one tylko częścią większego mechanizmu. Jego istotnym elementem są też koncerty w zamkniętych pomieszczeniach: klubach, teatrach, salach i halach.